Gallery

pszczola jagody roz roz2

Częstochowa

„Pojedziesz do Częstochowy na konferencje dotyczącą EFS-u” – powiedział szef Znienawidzonej Firmy

 ”Częstochowa?????? A co mi tam? W końcu nigdy tam nie byłam” – pomyślałam
Pojechałam…

Częstochowa powitała mnie kaplicą na dworcu i napisem nad mapą miasta „Częstochowa. Dobre miasto”.

Konferecja przebieagała spawnie, szybko, nudno. Wyszłam w połowie.

Postanowiłam odwiedzić to miejce magiczne, do którego ciągną pielgrzymki i tysiące ludzi zanosi tam swoje radości i smutki. W miejscach gdzie ludzie się modlą, kontemplują swoje życie, medytują unosi się w atmosferze coś magicznego i uduchowionego. Wydaje sie wtedy, że jest się bliżej istoty tego, co nazywamy boskością.

Szłam szeroka aleją. Obok mnie przechodzili ludzie. Z oddali widać było Jasną Górę. Szłam z oczekiwaniem. Po drodze zaczepił mnie staruszek. Poprosił o pieniądze. „Jak będe wracać” – odpowiedziałam. Popatrzył na mnie z niedowierzaniem.
Zaciekawiła mnie droga krzyżowa. Szłam przyglądając się posągom, czytając napisy. Bajor wciskał sie w mą głowę „Qvo Vadis Domine?”. Nagle naskoczyła na mnie kobieta. W pierszej chwili nie zrozumiałam czego ode mni chce. Przypina mi do bluzki krzyżyk na wstążeczce, wciska jakieś ulotki. „Zbieram pieniądze na….”. Oddałam to co mi dała. Odeszłam. Weszłam poza bramy. Dookoła pełno napisów, informacji dla turystów, przechowalnia, bagażu, jakaś kasa, punkt sprzedaży cegiełek. Przypomniał mi się Jezus wyganiający kupców z świątyni. Pełna nadzei weszłam do świątyni…..

Postałam chwilę.
Przypomniała mi się Notre-Dame w Paryżu. Z ledwo co przebijającym się przez witraże światłem. Z ciszą, spokojem, gdzie turyści zlewali się z modlącymi w jakiś naturalny, niezauważalny sposób.
Przypomniała mi się mała kapliczka w górach, w środku lasu. Gdzie ktoś na drzewie obok powiesił krzyżyk mający strzec intancji modlitwy. Gdzie ktoś zapalił świece a pod nią położył karteczkę zawierająca pewnie smutek, tragedię życia. Było tam cicho, spokojnie, zielono.

Na Jasnej Górze nie znalazłam Boga.

Wracając podeszłam do staruszka i dałam mu pieniądze. Był zdziwiony. Zapamiętał. Powiedział „Pani mi obiecała”…

częściowo

„Kierownik koloni przyznaje się częściowo do molestowania dzieci”

Częściowo ???? Jak można molestować częściowo ??? Co to ma być???
Jestem chyba wtórną analfabetką – nie rozumiem wiadomości…

protest

Cholera! Mam na prawdę po dziurki w nosie ludzi, którzy „wiedzą lepiej co jest dla innych dobre!”. Zadufanych polityków, zadufanych księży i innych zadufanych bufonów, którzy „dostąpili oświecenia”, posiadają „magiczną” wiedzę z źródeł Nam Maluczkim niedostępnych i roszczą sobie prawo decydować za mnie o tym co powinnam robić, myśleć i w co powinnam wierzyć.

FUJ!!!!!

Odczepcie się!!! Jestem dorosła, potrafię myśleć, nie pluję na ulice, kasuję bilety, nie kradnę, nie zabijam, pracuje uczciwie, odprowadzam podatki…

I będę samodzielnie myśleć czy to się komuś podoba czy nie!!!I Boga swojego znajdę i Ojczyznę!!
SAMA!!!

Kropka!