Gallery

roz2 roz pszczola img_1656a

świątecznie

Dziecko przy pieczeniu i zdobieniu pierników…..
Ja: „Jak chcesz to sobie skubnij migdała, albo coś…”
Dziecko: „Mamo.. nie możesz mi pozwolić, bo ja UWIELBIAM podjadać, a jak mi pozwolisz to już to nie będzie podjadanie…”

ups….

USG…
Mammografia…
Biopsja….

…. pult, pult, pult…

a za oknem śnieg…
a święta za pasem…

Dżingle bels

pult, pult, pult

o posłuszeństwie ciąg dalszy…

Posłuszeństwo ma wiele wspólnego z uległością, przynajmniej ogólnie wszystkim się tak kojarzy. Wystarczy w Wordzie wpisać słowo „posłuszeństwo” i sprawdzić synonimy. Mamy tam: „potulność, uległość(!), ustępliwość, zgodność, uniżoność, uniżenie, pokora, ład”. Możemy tutaj wdawać się w jakieś akademickie dyskusje ale nie o to chodzi. Posłuszeństwo rozumiane poprzez ogół (a przynajmniej ten, który znam i obserwuję) nie ma raczej nic wspólnego z wolnym wyborem. Raczej z myślowym i moralnym lenistwem: „ja nie muszę – ktoś (autorytet) tak mówi, więc tak jest.” Przyjmując taką postawę automatycznie otwiera się człowiek na tych, którzy chętnie wykorzystają tę skłonność do własnych celów, wciskając kit, że celem jest „nasze (bądź wspólne) dobro”.
Martwi mnie chorobliwa wręcz tendencja do sterowania każdą dziedziną życia człowieka. Gdzie jest tego kres? W orwellowskim świecie?

Jeżeli ktoś (jakiś naukowiec, mądra głowa, filozof, myśliciel) coś wie, odkrył, coś co może wpłynąć na mnie, moje dziecko, moich bliskich niech mi o tym powie, a ja zdecyduję, czy wezmę to pod uwagę, czy nie. Może i się pomylę, ale na tym właśnie polega wolny wybór i jego konsekwencje. Zakazy i nakazy nie są tu dobrą metodą. Wystarczy spojrzeć na „mody” w dziedzinie odżywiania. Pamiętam, że kiedyś pomidorów nie należało spożywać w dużych ilościach, bo były rakotwórcze, aż do czasu kiedy… stały się antyrakowe. To samo jeżeli chodzi o wiele innych artykułów spożywczych (masło, margaryna, owoce południowe, suplementy diet, piramida żywieniowa, itp., itd.). A medycyna? Wystarczy prześledzić podejście do antybiotyków, czy szczepień. Już nie mówiąc o takich aferach, jak z pewnym lekiem (już nie pamiętam nazwy), który wprowadzony na rynek dla kobiet ciężarnych spowodował narodzenie się wielu dzieci z uszkodzeniami (np. bez kończyn). A gdyby tak wprowadzono ten lek odgórnie – „nakazem przyjmowania”, bo ktoś ustalił, że to dobre dla kobiet i ich nienarodzonych dzieci, jak zrobiono z szczepionkami sprzężonymi pomimo doniesień o możliwości powikłań (np. przypadki wystąpienia zaburzeń autystycznych)?

Nie twierdzę, że posłuszeństwo jest czymś niedobrym i złym. W przypadku dzieci, które nie potrafią jeszcze przewidywać skutków swoich działań wymuszanie posłuszeństwa jest często podstawą ich bezpieczeństwa. Jednak w momencie kiedy człowiek zaczyna myśleć w sposób abstrakcyjny, posługiwać się pojęciami (rozwój takiego myślenia pojawia się ok. 10 r.ż) wpływanie na jego życie tylko poprzez nakazy i zakazy, i wymuszanie posłuszeństwa kształtuje człowieka niezdolnego do twórczego i kreatywnego myślenia.
Czyż to nie z buntu i braku posłuszeństwa wobec uznanych autorytetów rodzą się największe wynalazki i odkrycia tego świata? A kiedy staja się „prawdami dobrze znanymi” głoszonymi przez „wielkich tego świata” znajduje się nowy, niezbyt posłuszny i mało pokorny geniusz, który wszystko psuje ;-) i burzy przyjęte prawdy, zwala z piedestału autorytety i… pokazuje nowy porządek świata :-)

ps. w temacie posłuszeństwa wobec autorytetów – polecam zapoznać się z badaniami chociażby Stanleya Miligrama