Gallery

roz2 pszczola img_1656a roz

Pantha rhei

Zmiana jest częścią zasadniczą życia i choć ludzie, których znam raczej dążą do stałości, zmiana ich nie omija. Zmiana może niepokoić, może też stanowić podstawę radości życia.  Wczoraj było – dzisiaj nie ma… Zazwyczaj zmianę postrzegamy w charakterze straty, ale przecież każde puste miejsce zostanie w końcu zapełnione… Jeżeli coś się kończy, jednocześnie coś się zaczyna… Wszystko mija… Mijają chwile szczęścia ale przecież smutek po stracie też nie trwa wiecznie. Dzień, noc, godzina… Życie mija… Tyk, tyk, tyk, tyk…

Wczoraj dostałam kosza od mężczyzny, w którym się zakochałam…
Dziś są moje urodziny…
Jutro….. Zagadka…

- „Wszystkiego dobrego, Kochana” :)

strata

Ktoś lub coś spłatało mi figla i część mojego bloga wyleciała w kosmos…. Odtworzyłam co mogłam, prawie wszystko… Części się nie dało… Szkoda…

Tuż za rogiem sa moje urodziny….

Maski i powinności

Odwoływanie się do jakichkolwiek powinności w relacjach międzyludzkich jest z góry skazane na porażkę. Jeżeli robi się coś dla siebie lub drugiej osoby dlatego, że tak „powinno być” jest wciskaniem się w niepotrzebne ramki, które prędzej czy później zaczną gnieść. Przyjaźń, bliskość pomiędzy ludźmi zależy w głównej mierze od stopnia otwartości na siebie samego. Jeżeli potrafię być szczera sama ze sobą to potrafię też zobaczyć drugiego człowieka. Jeżeli udaję, gram, to zza maski, którą nakładam trudno mi dojrzeć, co druga osoba ze sobą przynosi. Dzieję się tak głównie dlatego,  że maski zakłada się ze strachu, a strach zmusza raczej do wycofywania się niż do otwartości. Jeżeli ktoś mnie skrzywdził tak, że boję się, by znów tego nie zrobił lub mam żal i tłumie gniew nie będę w stanie otworzyć się i tym samym nie nawiążę bliskiego kontaktu z drugą osobą. Zawsze będę w stanie „obrony”. To raczej niezbyt dobre podstawy do przyjaźni. Paradoksalnie okazuje się najczęściej, że żeby przyjaźnić się z kimś z kim nie wyszedł związek trzeba naprawić te obszary wzajemnego porozumienia, które doprowadziły do rozpadu związku. A jeżeli mamy siłę i wolę by to naprawiać to po co niszczyć związek?

Chyba, że sam związek powstał nie z miłości tylko strachu, np. przed samotnością, a potem to odkrywamy i zerwanie jest konsekwencją zdjęcia „maski”…