Gallery

jagody roz2 pszczola img_1656a

co to znaczy?

W czasach kiedy seksem opływa wszystko od samochodów po reklamy podpasek coś takiego jak flirt, czy przyjazne przytulenie wydaje się archaiczne. Wszystko zaczyna być dosłowne, zbyt dosłowne. Z drugiej strony tak bardzo przyzwyczajeni jesteśmy do wszechobecnego seksu, że zwykła wymiana uprzejmości może być poczytana za flirt.
Czy przytulenie, pogłaskanie, prawienie komplementów, śmianie się, mówienie „słoneczko” i „kochanie” do przyjaciela płci odmiennej zawsze ma podtekst erotyczny, czy jest to po prostu objaw ogromnej sympatii i ciepłych uczuć niekoniecznie o podłożu seksualnym?
Przyjaźniłamsię z kilkoma facetami w życiu… Łaziliśmy po górach, bywaliśmy razem na imprezach, śmialiśmy się i płakaliśmy wspólnie. Czasem spaliśmy w jednym łóżku, czasem trzymaliśmy się za ręce, kiedy komuś było smutno. Znałam ich dziewczyny, oni znali moich facetów. Nigdy do głowy mi nie przyszło, żeby pójść dalej. Są granice, których się nie przekracza i wartości, których się nie depcze.

Słowa, gesty, uśmiechy…. Mogą znaczyć wiele… Sympatię, przyjaźń, flirt… Czy powoli zatracamy umiejętność ich odczytywania? Czy coś takiego jak bliskość przestaje istnieć? Czy każda kobieta przytulając inną kobietę to lesbijka, facet pocieszający przyjaciela to gej, a mężczyzna i kobieta spędzający ze sobą czas w końcu muszą wylądować w łóżku??

Nie przeczę – seks jest ważną częścią życia i na dodatek bardzo przyjemną :) ale czy naprawdę wszystko sprowadza się do jednego?

Czy wierząc w przyjaźń, miłość i ideały jestem osobnikiem wymierającego gatunku?

Czasami się tak czuję…. :)

II tura

Nie pójdę głosować w II turze. Nie i już…
Nie podoba mi się ani jeden ani drugi… Dwie strony tej samej brudnej monety.
Na żadnego z nich nie głosowałam w I i nie zrobię tego teraz.

Niby dlaczego mam pójść? Bo to mój obywatelski obowiązek? Gówno prawda!
Bo jak nie pójdę to nie jestem patriotką?? Jeszcze większa bzdura!!
Nie dam sobie wciskać  kitów ani grać na patriotycznym poczuciu winy i obowiązku!!

Jestem patriotką – jeszcze stąd nie dałam dyla!
Pracuję, płacę złodziejskie podatki i daję się dymać państwu prawa, którego szacunek do swoich wykształconych obywateli czuję za każdym razem kiedy odbieram nauczycielską pensję i idę płacić rachunki!!!

To chyba wystarczy…

Nie pójdę…  Wtedy z pełną świadomością będę mogła narzekać i krytykować każdego kto na stołku prezydenckim zasiądzie w pełni „chwały”  – mój kandydat nie przeszedł – innej, lepszej opcji nie mam, a zeszmacić do końca się nie dam!
Wybór mniejszego zła mnie nie interesuje.

głupota

Mam niezwykłą zdolność do robienia z siebie idiotki ;)
Kiedyś się tym przejmowałam, bo niby głupio na głupią wyjść…
Teraz przejmuję się trochę mniej….
Ci, co mnie kochają i znają -  rozumieją …. reszta się nie liczy :)

… w końcu cóż złego jest w tym, że czasem wychodzi się na dziwadło?? każdemu się to czasem zdarza :)

…. a poza tym coś takiego jak „głupio”, tak naprawdę, nie istnieje – to tylko wytwór umysłu i kwestia oceny, a te bywają zdecydowanie różne i zmieniają się jak w kalejdoskopie, więc zupełnie nie ma się co nimi przejmować :)

Życzę wszystkim wiele głupot popełnionych w życiu – wtedy staje się ono zdecydowanie zabawniejsze :)

ps. przypomniała mi się jedna trafna uwaga, którą kiedyś usłyszałam – „im bardziej nie chcesz wyjść na durnia, tym bardziej wychodzisz…” więc nic tylko się starać ;)