Gallery

roz roz2 jagody img_5677

constans

Po dwóch latach abstynencji, przy okazji przeprowadzki, dostałam wraz z mieszkaniem telewizor i kablówkę.
Bez telewizora było mi dobrze, całkiem nieźle, nawet nie miałam zespołu odstawiennego…

No i po dwóch latach, wieczorem, z kawą w ręku zasiadłam przed telewizorem uzbrojona w pilot…. Zrobiłam pierwsze klik – jakiś serial, twarze znane, motyw też, klik – Kaczyński i afera, kilk – reklama kawy, klik – serial, też znany (postacie wydają się tkwić w tych pozycjach, w których je widziałam ostatnio), klik – kolejna afera w polityce, klik, klik, klik ….. Nic sie nie zmieniło!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Po dwóch latach braku bytności przed tv stwierdzam, że żadnej straty nie poniosłam. Wracając trafiłam prawie dokładnie w to miejsce, z którego wyszłam…. Wszsytko jest takie samo – constans…

A w moim życiu tyle się przez ten czas zdarzyło… Dobrze, że nie miałam telewizji, przynajmniej żyłam… Teraz będę musiała wywalić pilot, bo może się okazać, że ugrzęznę pomiędzy „Modą na sukces” a „Wiadomościami” i co ja potem powiem panu bogu??? Że co zrobiłam z swoimi talentami???? Jak się wytłumaczę, że ukryłam je pod telewizorem????*

To może jednak lepiej „pantha rei” niż constans… Idę wywalić pilota :)

*Jeden taki był, co te talenty pod drzewo zakopał, ale to były inne czasy. Ludzie się wałkonili pod drzewami a nie przed tv, co mimo wszystko przynajmniej zdrowsze było… Tak czy siak ukrycie talentów na zdrowie mu nie wyszło, bo pan go zganił i nawet premii nie dał.

tfuuuuu, tfuuu, tfu…

Wpadałam ostatnio przypadkowo na bloga,którego autorka w dość „wzniosło-poetycki” sposób opowiadała „romantyczną” historię o tym, jak to przespała się z chłopakiem koleżanki, gdy ta spała tuż obok pijana…
Patrząc z tej strony na taka rzeczywistość, to zaczynam trochę rozumieć ludzi, którzy z podejrzeniem patrzą na flirtujących nie-w-parze osobników (patrz notka „co to znaczy?”) :)…

Tfuuuu przegina się w każdym kierunku…

Z partnerem lub partnerką już się nie „jest” tylko się go/ją „ma”, a jeżeli się kogoś MA(posiada) to znaczy się, że można ustalać zasady umowy „kupna-sprzedaży” i określać, co mu/jej wolno a czego nie. Ale to tak na wierzchu i dla kogoś, bo pod płaszczykiem moralności i zasad „miłości, wierności i zaufania”, które obowiązują oczywiście stronę przeciwną, sobie daje się prawo do znacznie większej swobody. W myśl zasady „co wolno wojewodzie….”

Tfuuuu
Tfuuu
Tfuu

Popada się w skrajności w skrajność: albo-albo, nic pośrodku, nic w odcieniach szarości, żadnych niedomówień, żadnego dreszczyku emocji i tajemnicy – kawa na ławę i skok do łóżka w ramach higieny osobistej… McSexDonald… *

Tfuuuuuuuuu

Zdecydowanie wolę restaurację, takie dobre, w których podają przystawki, a na danie się czeka i czeka i czeka… wtedy bowiem można poflirtować z towarzyszem kolacji – czasem . bez zobowiązań, a czasem wrpost przeciwnie ;)

————————————————————————————

Kiedyś przeczytałam, że dobry związek tym różni się od złego, że w pierwszym jesteśmy wymagający dla siebie i pobłażliwi dla partnera, w tym drugim natomiast jest odwrotnie. Te drugie się rozpadają…

* nie żebym od razu potępiała i rugała każdy przypadek „chwilowego zapomnienia, czy uniesienia” ;)… tak też czasem można… problem widzę w tym, że staje się to normą, tak jakby ludzie kompletnie już nie chcieli lub jakby nie potrafili się zaangażować… to smutne, bo zazwyczaj seks jest czymś, co ma zastapić bliskość, a w samym „czystym” seksie, jest tej bliskości tyle, co przysłowiowy kot napłakał...

doniesienia

Upał nie sprzyja myśleniu. Gorąco sprawia, że człowiek staje się powolny, ospały i leniwy. I dobrze… Spowolnienie przyda się każdemu… Prawie…
Wakacje za to sprzyjają romansom… I tutaj spowolnienie niekoniecznie jest pożądane, za to słowo „gorący” nabiera wielu znaczeń.

Miłość i seks to dobry temat na gorące wakacje, więc notka leniwa cokolwiek w tym temacie.

Podobno ostatnie badania dowodzą, ze kobiety myślą o seksie średnio 30 razy dziennie, czyli częściej niż co godzina właczając erotyczne sny…. bez snów wychodzi jeszcze częściej ;)…

i…..
najlepsze wyznanie miłości, jakie ostatnio słyszałam:

moja przyjaciółka zła na swojego męża z lekką nutą ciepła w tle: „gdybym go tak nie kochała to chyba bym go nienawidziła”
i podbne wyznanie kumpla do swojej dziewczyny: „gdybym Cię tak nie kochał, to chyba bym Cię zabił… ”

Wychodzi więc na to, że miłość od zła i mordu zbawia świat, który chcąc czy nie chcąc, wokół seksu się kręci ;)