Gallery

pszczola jagody roz2 img_1656a

złudzenia

jestem kosmicznie naiwna… przez to niektórym wydaje się, że jestem kosmicznie głupia, łatwa, bez jaj, kręgosłupa i honoru… a ja jestem tylko kosmicznie naiwna… niestety…

Opole Bike

Lubię Opole. Miasteczko małe, zadbane, przyjemne dla „użytkownika” ;) Za każdym razem kiedy tam jestem widzę coraz to nowe smaczki, zmiany na plus.  Od strony wizualnej po atrakcje umilające czas i życie mieszkańcom. Nasi włodarze mogliby się trochę od Opolan nauczyć. Byłoby u nas milej żyć.

Tym razem przetestowałam rowery miejskie.

W Opolu wprowadzone od 2011 roku sprawdzają się świetnie. To naprawdę fajny pomysł.
Nie kosztują dużo. Pierwsze 20 minut nawet jest za darmo, więc czasem można dostać się wybranego punktu miasta szybko, przyjemnie i bez dodatkowych kosztów. Punktów wypożyczeń chyba sporo, ale tu powinni wypowiedzieć się chyba raczej opolanie.  Rowerki śmigają całkiem sprawnie. Są wygodne, mają trzy przerzutki, dzwonek i koszyk na różne różności, np. można wsadzić tam pieska – nasza Salsa trochę się buntowała i oznajmiała to wszem szczekając. Dzięki temu jednak zupełnie nie musiałam używać dzwonka.

Pojechaliśmy wałami wzdłuż Odry. Super miejsce na rowerową przejażdżkę, pobieganie i spacer. Potem wyspa Bolko, gdzie już widać pierwsze oznaki zbliżającej się jesieni.  Żałowałam, że tym razem nie miałam przy sobie aparatu.  Na koniec wyprawa na rynek. Na trawnikach przy kanale stały rzeźby ekologiczne zrobione podczas jakiegoś festiwalu, tu i ówdzie jakieś artystycznie ciekawe graffiti.

No i jeszcze super zrobiona siłownia nad Odrą pod chmurką ;)

Oj, jak mi się marzą takie miejsca w Rudzie. Bardzo.  Bardzo. Bardzo.

„to się nie uda”

- „Nie da się”, „nie uda się” – mówisz mi…
- Hmmmm… A skąd ty o tym wiesz? Idź zrób, zadziałaj, spróbuj a potem przyjdź i powiedz czego się nauczyłeś…

Ostatnimi czasy zwracam uwagę na pojawiające się dość często myślenie, a co z tym idzie mówienie, typu: ” tego się nie da”, „to się nie uda”, „nie ma sensu”.

Czasem jest to wynik strachu i obaw, czasem wygodnictwa, czasem jednego i drugiego po trochu. Jednak zawsze konsekwencją takiego myślenia jest brak działania. Już na wstępie człowiek stawia sobie sam mur, który jest trudny do przeskoczenia. Jeszcze nic nie zrobił a już WIE, że nie zrobi. Sam sobie stawia warunki niesprzyjające działaniu. Takie psychologiczne uwarunkowania są całkowicie pozbawiane sensu i nie prowadzą do niczego. Człowiek buduje sobie sam mur w obrębie, którego potem siedzi i narzeka, że nie potrafi wyjść. To beznadziejne i głupie. Zamiast pójść, zrobić, zobaczyć i samemu się przekonać tkwi w lęku, strachu, beznadziei zatapiając się coraz głębiej i głębiej. W końcu dochodzi do w wniosku, że „nie nadaje się do życia” i ląduje na dnie butelki z wódką albo z garścią tabletek antydepresyjnych w kieszeni.

A przecież każde działanie może mieć sens, ponieważ tylko dzięki działaniu człowiek się rozwija, tylko działając człowiek uczy się siebie i świata wokół. Wystarczy spróbować i uważnie obserwować jak to, co się robi wpływa na daną osobę i jej otoczenie. I uczyć się, uczyć się, uczyć się. I iść do przodu. Bez lęku, strachu i z dużą dozą zaciekawienia.